Syria 1979 rok część II

W VI wieku centralną częścią Półwyspu Arabskiego władało arabskie plemię Kurajszytów, wśród których o przywództwo konkurowały bogate rody Haszymidów i Omajjadów. W 610 roku Mahomet, Haszymida, ogarnięty manią religijną miał wizje, które przysporzyły mu licznych zwolenników - wyznawców ale i wrogów, którzy wygnali go z Mekki w 622 roku. Mahomet zamieszkał w Jatrib, zwanym później Medyną czyli Miastem Proroka. Mahomet stopniowo rósł w siłę, przekształcając grupę wyznawców głoszonej przez siebie religii w fanatycznie oddanych sobie zwolenników. Omajjadzi początkowo kierowali opozycją antyislamską. Walczyli z islamistami w wielu bitwach ze zmiennym szczęściem. W 630 roku Mahomet obległ Mekkę a Omajjadzi w obliczu znacznej przewagi wroga, poddali miasto i wraz z wszystkimi mieszkańcami przeszli na nową wiarę. Dzięki swej "roztropności" zachowali pozycję w rozwijającym się państwie Mahometa. W 635 roku Arabowie zajęli Damaszek a ród Omajjadów objął dziedziczną godność kalifa w latach 651-750. Z Omajjadami związany jest niebywały rozrost imperium, które swym zasięgiem objęło dzisiejszy Iran, Irak, Syrię, Egipt, północne wybrzeże Afryki, Maroko a następnie Półwysep Pirenejski. Ekspansja Arabów w Europie została zatrzymana przez Karola Młota w bitwie pod Poitiers w 732 roku.

Ta dygresja służy nie tylko przypomnieniu początków imperium ale i faktu, że Omajjadzi byli twórcami wspaniałej arabskiej architektury, której symbolami są meczety Omajjadów w Damaszku i Aleppo, które mieliśmy okazję zwiedzić. Damasceński meczet z 705 roku, czwarty co do ważności w świecie arabskim, został przebudowany z bazyliki św. Jana Chrzciciela. Do tej pory w meczecie przechowywane są relikwie świętego, czczonego jako jednego z proroków islamu. Ozdobą meczetu jest mozaika na ścianie zewnętrznej pochodząca z VIII wieku.

W Damaszku warto zwiedzić:

  • mauzoleum Saladyna z XII wieku,
  • bazar Suh al.-Hamidiya,
  • medresę an-Nurii z XII wieku
  • Muzeum Archeologiczne

Przeskok do Hamy. Starożytne miasto malowniczo położone nad rzeką Aksay. Zatrzymujemy się w parku nad rzeką w pobliżu norii, które były jednym z magnesów nas tu przyciągających. Norie to urządzenia wykorzystujące nurt rzeki do podnoszenia czerpaków z wodą służącą do zasilania pól poprzez systemy akweduktów. Zostały wymyślone przez Greków w III-II w p.n.e., właśnie tu, na Bliskim Wschodzie. Arabowie zaadaptowali wynalazek, który umożliwiał, jak w Hamie, podnoszenie wody na wysokość nawet 20 metrów i wlewanie jej do akweduktu. Noria posiada drewniane przegrody na obwodzie koła, które obracając się, czerpie wodę z wydajnością około 100 litrów na minutę. To i tak niewiele; arabski podróżnik Al-Razi w X wieku opisał norię z terenów dzisiejszego Iraku pracującą z wydajnością 2500 litrów na minutę.

Najbardziej traumatyczne doświadczenie? Owszem było! O charakterze…kulinarnym. Jechaliśmy stopem z Hamy do Aleppo. W pewnym momencie kierowca zatrzymał się i wszedł kilka kroków w ciągnącą się po horyzont uprawę. Wrócił niosąc naręcze. Czego? Owoc przypominał trochę ogórka trochę cukinię. Szarmancko wytarł kilka owoców w burnus i zagryzając pierwszego zachęcił nas do naśladownictwa!Święty Sanepidzie, pomóż! Przypomniały mi się ostrzeżenia by nie jeść w żadnym wypadku surowych owoców i nie pić wody niewiadomego pochodzenia. Żeby choć obrać "ogórki" ze skórki! Gdzie tam! Arab jadł ze smakiem nieobrane, ze skórką. W końcu: "Krakus - Syryjczyk dwa bratanki!" - przypomniałem sobie starożytne porzekadło i ze smakiem zjedliśmy po kilka soczystych "ogórków". Nic nam się nie stało, nie mieliśmy później żadnych sensacji żołądkowych, widać słońce odebrało amebom chęć do życia.

Aleppo. Atrakcją miasta jest zespół architektoniczny meczetu Omajjadów, jeszcze większego niż ten w Damaszku. Niespotykaną ozdobą dziedzińca, poza kilkoma studniami służącymi ablucji przed wejściem do meczetu, jest usadowiony na kilku kolumnach, niewielki budynek nakryty kopułą. To skarbiec, do którego można się było dostać wyłącznie po drabinie, małym ciasnym otworem drzwiowym. W jednym z narożników dziedzińca znajduje się jeden z minaretów. Ten minaret jest o tyle ważny, że pojawienie się na nim postaci Jezusa (jednego z islamskich proroków), będzie zwiastowało niechybny koniec świata. Spoglądam ukradkiem, ale nie, to jeszcze nie teraz… Wnętrze meczetu wyścielone jest setkami dywanów, niektóre maja kilkaset lat i więcej. Najstarsze nie są usuwane i przekazywane do muzeów ale pokrywają je kolejne warstwy nowych.Dla niewiernych wyznaczona jest strefa, której nie należy opuszczać, zresztą modlących się jest tak wielu, że świątynia jest wypełniona dosłownie "po brzegi".

Na szczególną uwagę zasługiwało Muzeum Archeologii Bliskiego Wschodu, gdzie spędziliśmy wiele godzin, mając okazję obcować z oryginałami rzeźb, płaskorzeźb, ogromną kolekcją starożytnej ceramiki w tym tabliczkami zapisanymi pismem klinowym sięgających wiekiem do epoki Sumerów a więc świtu cywilizacji. Jesteśmy jedynymi zwiedzającymi w Muzeum, w pewnej chwili podszedł do nas starszy pan, zaintrygowany naszym ponad standardowym zainteresowaniem zbiorami. To dyrektor Muzeum prof. Nazim Jabri - archeolog, znawca kultur Bliskiego Wschodu, znany nam z literatury. Przypomnienie o tym sprawia mu widoczną satysfakcję, zaprasza nas do gabinetu na dalszych kilka godzin rozmowy, oglądania zgromadzonych tam eksponatów, map i zdjęć. Profesor opowiada o sobie, skomplikowanych losach swojej rodziny. Jest blondynem o europejskich rysach twarzy a korzenie ma ukraińsko-syryjskie. Zaprasza nas na kolację do domu a przed wyjściem z biura otwiera szufladę w biurku i zachęca byśmy wybrali sobie pamiątkę z naszego spotkania! Oniemiałem, przyznaję, ale wybieram lampkę oliwną z grobowca Saladyna z XII wieku, Halina - kościane elementy naszyjnika z IV tysiąclecia p.n.e. wykopane na stanowisku Tell-Halaf w północnej części Pustyni Syryjskiej. Dyrektor wypisuje nam poświadczenie pochodzenia i autentyczności naszych "zdobyczy".

Jacek Swałtek