Na krakowskim rynku znajduje się skromna, mało zauważalna Tablica z napisem „Nie oddamy Sierpnia”, chociaż okoliczności jej wmurowania zwykłe nie były.

Obok fot. Jacka M. Stokłosy aktualnego wyglądu Tablicy "NIE ODDAMY SIEPRNIA” na Rynku Głównym w Krakowie

Podczas stanu wojennego, w 1982 r. działacz opozycji demokratycznej Ludwik Stasik w rozmowie z Bogusławem Rostworowskim zaproponował aby uczcić drugą rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych, w spektakularny sposób, na przykład przez wmurowanie na Rynku Głównym w Krakowie, w biały dzień pamiątkowej tablicy. Trochę to nawiązywało do tradycji małego sabotażu podczas II wojny światowej. Od pomysłu przeszli do czynów. Bogusław Rostworowski zaczął montować ekipę. A Ludwik Stasik zajął się przygotowaniem projektu Tablicy. Rostworowski zaproponował udział w akcji Antoniemu Zielińskiemu oraz Jerzemu Donimirskiemu. Miał do nich zaufanie i wiedział, że podejmą ryzyko ewentualnej odsiadki. Pewnym smaczkiem akcji jest udział tej trójki arystokratów. Wkrótce Zieliński spotkał się ze Stasikiem i poszli na wizję lokalną. Wybrali miejsce pomiędzy tablicą upamiętniającą przysięgę Tadeusza Kościuszko a Wieżą Ratuszową, gdzie można było wyjąć dwie znajdujące się tam płyty.

Po wybraniu miejsca Stasik, który był zatrudniony jako asystent rzeźbiarza Krzysztofa Piotrowskiego zaproponował mu wykonanie Tablicy. Obaj pracowali w pracowni Stefana Dousy, który wspomagał ich dając różne zlecenia do roboty. Pracownia mieściła się na ulicy Emaus, a więc nieco na uboczu, wszystko pasowało. Piotrowski przygotował tablicę w glinie, Dousa, który posiadał wielkie doświadczenie pomógł w sprawach technicznych oraz aby tablica przypominała płytę z rynku. Tablicę wykonano ze zbrojonego betonu, bowiem kamienia nie była a poza tym było oczywiste, że zostanie szybko wyrwana z rynku. Ważne było aby przetrwała akcję i kilka godzin. Dousa jeszcze zaproponował pozłocenie liter, co wykonano. W pracowni pojawił się Stanisław Markowski, którego zaangażował w akcję Bogusław Rostworowski i wykonał wiele zdjęć tablicy.

Na termin akcji wybrano 25 sierpnia 1982 r. kilka dni wcześniej, przed 31 sierpnia, który byłby idealny, ale wydawał się nierealnym na jej przeprowadzenie z sukcesem, rynek będzie wtedy bardzo strzeżony i żadne prace nie mogą być prowadzone. Wcześniej Zieliński i Donimirski odbyli wizję lokalną i opracowali plan. W dzień akcji przybyli w ubraniach roboczych na miejsce około 11-tej i zajęli się pobliskim klombem pozorując, że coś tam, bez pośpiechu jak to robotnicy PRL-naprawiają. Potem zaczęli, nie bez problemów, wydłubywać płyty. Wreszcie udało się. Zieliński pozostał na miejscu a Donimirski poszedł po płytę do jednej z bram na ul. św. Anny , którą nieco wcześniej przywiózł – zapakowana w szary papier - Piotrowski i przekazał Stasikowi. Czekały tam taczki, z zaprawą i kielniami.

Donimirski ruszył z taczkami, które przeraźliwie zgrzytały zwracając uwagę wszystkich , chyba tylko poza tajniakami. Wjechał nimi na rynek , podjechał na miejsce.Niespiesznie zaczęli ją montować, trzeba było wsunąć wystające uzbrojenie, i zaprawić. Gdy to się udało konieczne było poczekanie aż zaprawa zwiąże, aby utrudnić późniejsze jej wyrywanie. Około wpół do drugiej tablica była już umieszczona. Przysłonili ją bristolem, posypali piaskiem, nic nie wzbudzało podejrzeń. Robotnicy powoli posprzątali miejsce pracy i opuścili Rynek.

W tym czasie Stanisław Markowski wszystko dokumentował z mieszkania emerytowanej aktorki Marii Malickiej, a potem postanowił pójść do Wieży Ratuszowej i pod jakimś pretekstem zdołał dostać się na balkon; to było wyśmienite miejsce do fotografowania.

Około 16-tej, pojawiła się specjalnie utworzona przez Stasika grupa„przypadkowych przechodniów” a wśród nich przebrani już po cywilnemu Donimirski i Zieliński. Podpalili bristol, nie bez trudu. Wtedy podeszła Krystyna Stasik i Teresa Passkas, która rozgarnęła piasek i położyła kwiatek. Jakiś turysta zagraniczny zaczął to filmować, pojawili się inni ludzie, zrobił się tłum, zaczęto składać kwiaty przy Tablicy „NIE ODDAMY SIEPRNIA”. Milicjanci, którzy się pojawili byli zdezorientowani, czekali na polecenia. Obstawili miejsce i zabraniali gromadzić się i składać kwiaty. Stanisław Markowski szybko opuścił miejsce akcji, wywołał film; który pociął i ukrył na 20 lat.

Wieczorem tablica został zdemontowana, ale wieść o akcji lotem błyskawicy obiegła Kraków. Mimo, że Tablicy już nie było w tym miejscu gromadzili się ludzi, składali kwiaty, odśpiewano hymn. Dopiero armatka wodna przerwała manifestację.

Wpadka nastąpiła przypadkowo. Milicjanci nie zainteresowali się robotnikami prowadzącymi prace na Rynku, nawet nie ludźmi którzy nagle zaczęli się gromadzić ale osobą fotografa, którym okazał się Paweł Rey, poproszony w przeddzień akcji przez Donimirskiego aby zrobił trochę zdjęć, z zamiarem wykorzystania ich w bibule. Gdy Rey oddalał się z miejsca akacji nagle został napadnięty przez esbeków i aresztowany, czego nikt z biorących udział w akcji nie zauważył. Przesłuchanie trwało kilka godzin a prowadził je kpt. Andrzej Augustyn, ten sam który kilka miesięcy później zabije Bogdana Włosika. Rey został zwolniony ale na Mogilskiej zostały dowody.

Jerzy Donimirski oraz Paweł Rey zostali aresztowani i internowani, Antoni Zieliński, który się ukrył, zdołał jakoś przeczekać i po aresztowaniu nawet go zwolniono.O udziale innych osób, poza tymi oczywistymi, którzy byli na zdjęciach esbecja nie dowiedziała się.

W 30. rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych , z inicjatywy Regionu Małopolskiego NSZZ „Solidarność” wmurowana została druga Tablica „Nie oddamy Sierpnia”, odsłonięta 4 września 2010 roku. Zorganizowano także wystawę poświęconą historii tej Tablicy, wydano katalog tej wystawy pod tytułem, „Nie oddamy Sierpnia. Akcja pod Ratuszem”, do którego tekst napisał Adam Gliksman a zdjęcia udostępnił Stanisław Markowski.

Przed 40. rocznicą podpisania Porozumień Sierpniowych, Stowarzyszenie Sieć Solidarności zwróciło się do Prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego aby wg. projektu członka stowarzyszenia Jacka M. Stokłosy, dokonać małej modernizacji polegającej na otoczeniu tablicy passe-partout z kostki brukowanej aby była łatwiej widoczna i zauważalna.

Edward E. Nowak